Wróciłem po całym dniu w kawiarence do
domu, nieźle zmęczony. Z cichym westchnieniem rzuciłem się na łózko i włączyłem
telewizor. Kolację zjadłem po drodze do domu, jak zwykłe, ułatwiało to to, że
nie musiałem gotować, choć zawsze miałem pełną lodówkę. Wyszedłem na balkon,
odpalając papierosa i spojrzałem na zachodzące słońce. Mój wzrok stał się
dziki, a ja uśmiechnąłem się w kuszący sposób. Skończyłem papierosa i podszedłem
do szafy otwierając półkę ukrytą za wieszakami. Wciągnąłem na tyłek seksowne
stringi i dopiąłem do nich koronkowe pończochy. Do tego krótkie spodenki i
koronkowa koszula. Tak ubrany wziąłem tylko klucze i portfel i ruszyłem do
gejowskiej dzielnicy. Rzucałem się w oczy, głownie przez naturalny fioletowy
kolor moich tęczówek i czarne włosy układające się tak, że wyglądało to jakbym
miał kocie uszy. Wsunąłem się do jednego z barów, siadając koło barmana i
zamawiając drinka.
Chujowy dzisiaj ten dzień. Chujowe życie. 25
lat i pracować w jednej z najlepszych, najszybciej rozwijających się firm w
Japonii jako tłumacz. Zarabiać miliony i nie mieć z tego żadnej przyjemności. A
dzisiaj jeszcze musiałem zabrać jakichś amerykańskich biznesmenów do kawiarni i
gadać z nimi przez ponad godzinę, tłumacząc swojego szefa. Ale umowa została
podpisana, i to na takich warunkach jak szef sobie życzył, więc znowu dostałem
podwyżkę. No, i mogłem liczyć na dosyć długi urlop. Więc wykorzystywałem to jak
mogłem, planowałem upić się dzisiaj do nieprzytomności i zgonować do końca
urlopu próbując wymyślić sobie jakąś rozrywkę, która urozmaiciłaby moje nudne życie.
Uniosłem głowę widząc, że ktoś siada koło
mnie. Zamruczałem zadowolony widząc ubranego seksownie... Dziewczynę?.. Przecież
to był bar dla gejów, co tu robiła laska? Miała taki wyraz twarzy, że od razu
się w niej zakochałem, jeśli można tak powiedzieć. Po prostu uznałem, że chcę
ją przelecieć. Jakaś taka trochę znajoma się wydawała... Dopiero po chwili
zorientowałem się skąd ją kojarzę, specyficznie ułożone włosy nieźle mi to
ułatwiły.
- Drinka dla milej pani poproszę - zamruczałem
do barmana przysuwając się trochę do dziewczyny - widzę, że już po pracy.
Uśmiechnąłem się opierając brodę na dłoni i
patrząc na nią z uśmiechem. No tak, to przecież jej tyłek zapewnił nam taką
dobrą umowę. Głupi obcokrajowcy, nie mieli u siebie kawiarni, w której obsługa
przebierała się za pokojówki, więc taka atrakcja skutecznie potrafiła odciągnąć
ich uwagę.
Uniosłem brew, spoglądając na niego lekko
zdziwiony i prychnąłem jak obrażony kot.
- Chyba mnie z kimś pomyliłeś, nie pamiętam
Cię. Poza tym, wydaje mi się, że to nie należy do dziewczyny - złapałem jego
rękę i położyłem sobie na kroczu, seksownie oblizując usta - Może przejdziemy
się do ciebie?
Uniosłem delikatnie brew, sącząc drinka, który
wylądował przede mną.
- No teraz to ja już nie wiem czy nie
pomyliłem - zamruczałem lekko zdumiony tym, co wyczułem pod spodenkami. Ale
spoko, w końcu nie bez powodu przyszedłem do GEJOWSKIEGO baru, a nie do
zwykłego - i chętnie zabiorę cię do siebie.
Zacisnąłem palce na jego przyrodzeniu
ugniatając je sprawnie i pobudzając bez większych problemów. W końcu podniosłem
się i skinąłem na chłopaka prowadząc go do stojącego przy barze porsche.
Otworzyłem przed nim drzwi od strony pasażera i patrzyłem jak wsiada, pożerając
go przy tym wzrokiem.
Wyzerowałem drinka i poszedłem za nim kręcąc
zgrabnym tyłeczkiem. Byłem znany w tym barze, wszyscy się za mną oglądali i
powiem szczerze, naprawdę mi się to podobało. Zamruczałem zadowolony widząc
jego auto i wsiadłem do środka. Gdy tylko usiadł obok, podkręciłem muzykę i
nachyliłem się nad nim. Powoli rozpiąłem jego spodnie i dobrałem się do jego
bokserek. Jego penis prężył się już w moim kierunku. Z pomrukiem zadowolenia
zacząłem mu obciągać tak dobrze, jak nikt nigdy jeszcze mu nie robił.
Zamruczałem uśmiechając się pod nosem i
odsuwając fotel trochę w tył, żeby nie przywalił głową w kierownicę.
W końcu zatrzymałem się pod wielką willą z
olbrzymim ogrodem, trochę za miastem. Pociągnąłem chłopaka w górę za włosy i
podciągnąłem spodnie wysiadając i otwierając drzwi kluczem zawieszonym na
grubym łańcuszku zapiętym na nadgarstku.
- Łazienkę masz tam, sypialnia tam, ja idę po coś
do picia - oznajmiłem wchodząc do ogromnej kuchni i wyciągając z lodówki wino,
które i tak miałem dzisiaj wypić. Z dwoma kieliszkami i butelką usadowiłem się
na łóżku i zacząłem sączyć winko czekając na chłopaka i patrząc w wiecznie włączoną
plazmę zajmującą pól ściany. Białej, jak wszystkie inne w tym ogromnym domu
zajmującym cały hektar moich ziem. A co mi tam, mam hajs to muszę go na coś
wykorzystać.
Oderwałem się od niego, oblizując usta i
wstałem z siedzenia, wchodząc za nim do ogromnego domu. Był imponujący, tak jak
jego przyrodzenie, ale totalnie miałem to w głębokim poważaniu. Gość był
dziany, spoko i tak był przygodą na jedną noc, a przynajmniej mieliśmy po czym
się tarzać. Wsunąłem się do łazienki i rozebrałem do seksownej bielizny,
wchodząc powoli do pokoju i wsuwając się na czworaka na lóżko.
- Chyba nie będziesz teraz oglądał wiadomości,
co nie, dziadku? - zamruczałem kładąc mu się na kolanach i kręcąc na palcu jego
włosy
Zaśmiałem się z kpiną i podałem mu kieliszek
wyłączając telewizor.
- Dzieciaki takie jak ty nie powinny włóczyć
się po nocy po takich knajpach, więc lepiej mi tu nie mów o dziadku, bo może
się to dla ciebie źle skończyć - zamruczałem z rozbawieniem patrząc na jego
bladą skórę kontrastującą z moimi ciemnobrązowymi włosami - wystarczy już tych
uprzejmości, bo mi się zaraz znudzisz.
Odstawiłem kieliszek i bez żadnych ceregieli
wsadziłem mu rękę pod stringi. Nie musiałem go nawet za bardzo rozciągać, widać
było, że jest taką dziwką na pełny etat. Mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie,
przynajmniej nie musiałem tracić czasu.
Szybko rozpiąłem spodnie jednocześnie
wylewając chłopcu miedzy pośladki lubrykant. Wsunąłem się w niego sprawnie
chwytając chude nadgarstki i przygważdżając je do pościeli nad jego głową,
zaczynając ruszać się w nim od razu szybko i mocno, odruchowo trafiając w jego
prostatę. W sumie też byłem taką dziwką na jak on, pieprzyłem się z kim
popadnie, kiedy tylko się dało, więc miałem w tym spore doświadczenie. Szczerze
wątpiłem, żeby chłopak chociaż pomyślał kiedyś o tym, że będzie mu z kimś tak
dobrze.
Patrzyłem
na niego z pożądaniem, jęcząc głośno i kręcąc bioderkami w takt jego ruchów.
Był chyba najlepszym partnerem, jakiego dotychczas miałem. Kiedy rozluźnił
trochę uchwyt, wyrwałem dłonie i przewróciłem go na poduszki. Ściągnąłem mu
krawat i przywiązałem jego dłonie do ramy łóżka, ujeżdżając go z rozkoszą. Po
chwili nachyliłem się nad nim i chwyciłem jego dolną wargę w zęby, ciągnąc ją
lekko do siebie i po chwili wpijając się w usta. Miałem zasadę, że nigdy się
nie całuję, więc był to dla mnie tak naprawdę pierwszy raz, ale podobało mi
się.
Zaśmiałem się w duchu czując jego gorące usta.
Nie powiem, był zajebisty, świetnie się ruszał... No i nikt nigdy mi rąk
krawatem nie związał, strasznie mnie to bawiło. I podobało się.
W końcu zacząłem ruszać pod nim gwałtownie
biodrami i odsunąłem się od jego ust wygryzając się w chudą, długą szyję. Tak o
wiele lepiej, stanowczo.
- Zaraz się w ciebie spuszczę - zamruczałem mu
do ucha czując, że już długo nie wytrzymam i spodziewając się, że jak każda
taka męska dziwka sobie na to nie pozwoli.
- Skoro
jesteś na tyle odważny... Jeszcze nikt mi tego nie zaproponował - zamruczałem
mu na ucho, liżąc go po szyi.
Zacisnąłem
go delikatnie w sobie i doszedłem równocześnie z nim, pierwszy raz pozwalając
się komuś w sobie spuścić. To ciepło, które się po mnie rozlało, było niesamowicie
przyjemne, miałem wrażenie, że stanie mi tylko przez jego spermę, która
próbowała się ze mnie wydostać. Zsunąłem się powoli z jego penisa i zlizałem
swoją spermę z jego brzucha, wsuwając mu ją na języku do ust. Kiedy połknął
wszystko, wyszedłem do łazienki, żeby wziąć krótki prysznic, zostawiając go
związanego.
Zaśmiałem się i przechyliłem głowę patrząc jak
chłopak wychodzi.
- Ej, a ja? - Zawołałem za nim i westchnąłem
ciężko odchylając głowę do tyłu i zamykając oczy. Mały gnojek. Nie zostało mi
nic innego jak tylko czekać na niego. W sumie mogłem się bez problemu wyrwać,
ale co mi tam. Niech się mały cieszy.
Umyłem
się dosyć szybko, ubrałem i wyszedłem z łazienki, opierając się zdziwiony o
framugę drzwi.
- Myślałem,
że taki silny mężczyzna jak Ty sobie poradzi- zaśmiałem się, otwierając okno i
siadając na parapecie.
Wyciągnąłem
z kieszeni jego spodni papierosy i odpaliłem jednego, wypuszczając dym na zewnątrz.
- Całkiem
dobre, ale wolę coś mocniejszego - puściłem mu oczko i zsunąłem się na drugą stronę
okna, zgrabnie lądując na trawie.
Po
chwili byłem już na przystanku autobusowym i wsiadałem do pojazdu, jadąc w stronę
domu. Było późno, musiałem wrócić, zanim moje prawdziwe ja się ocknie...
Zaśmiałem się rozbawiony i szarpnąłem lekko rękami
od razu się uwalniając. Przeciągnąłem się jak kot i poczłapałem do łazienki żeby
się umyć, po drodze krzycząc jeszcze w stronę drugiej części domu, wołając
swoją pokojówkę, żeby zmieniła pościel.
Wziąłem szybki prysznic i wróciłem do czyściutkiego
łóżka zasypiając szybko spełniony. Coś mi mówiło, że jutro będę szukał tego
dzieciaka, był na prawdę genialny.
Rano zbudził mnie telefon od sekretarki szefa.
Musiałem jechać na moment do firmy, ale już od południa miałem wolne. Po
wszystkim z nudów wpakowałem się w stojące w dużym garażu ferrari i podjechałem
pod dosyć drogą maido café, do której zawsze zabierałem interesantów z firmy.
Zamówiłem sobie kawę i jakieś pyszności ze znudzoną miną czytając gazetę i próbując
jakoś zabić czas.
Wróciłem do domu i błyskawicznie wskoczyłem w piżamę,
od razu kładąc się spać. Jak zwykle, gdy tylko się obudziłem wypiłem kawę i wypaliłem
papierosa. Ogarnąłem się jako tako i poszedłem biegać. Zmęczony porannym
joggingiem wróciłem do domu, prysznic, śniadanie i na uczelnię. Wykłady
okropnie mi się dłużyły, zerwałem się z ostatniego i poszedłem na obiad, a
potem do pracy. Wskoczyłem w dosyć seksowny strój pokojóweczki i wyszedłem na salę.
Dzisiaj znowu pojawił się ten klient, który zostawiał tu sporą sumkę, wyjątkowo
był dzisiaj sam.
-
Dzień dobry, to Pana zamówienie - uśmiechnąłem się, układając to na stoliku -
Życzy Pan sobie czegoś jeszcze?
Podniosłem głowę popijając sobie kawkę i aż
się oplułem. No przecież kurwa to był ten sam chłopak, z którym się przespałem!
No przecież nawet miał na szyi ślady moich zębów, które mu zostawiłem...
- Jednak cię z nikim nie pomyliłem - wskazałem
na niego oskarżycielskim palcem - no, ale w takim razie mogę od razu zaproponować,
że jeszcze raz pojedziemy do mnie, może być?
Uśmiechnąłem się odstawiając filiżankę i wycierając
trochę poplutą dłoń.
Odsunąłem się dwa kroki, przyglądając mu się
uważnie. Zarumieniłem się okropnie, widząc jak na mnie patrzy i spuściłem nieśmiało
wzrok.
-
Musiał mnie Pan z kimś pomylić, ja naprawdę nie wiem o co chodzi - szepnąłem
cicho, spoglądając na niego oczami przestraszonego dziecka.
Moje
tęczówki były teraz jaśniejsze, a twarz wydawała się łagodniejsza i bardziej
dziecinna, w dodatku byłem okropnie nieśmiały i cichy.
- Kłamiesz, masz moje zęby na szyi - oznajmiłem
już nie za bardzo przejmując się jego zaprzeczeniami - ale spoko, jeśli nie chcesz
mówić o czymś takim w pracy, nie ma sprawy.
Uśmiechnąłem się łobuzersko i zacząłem jeść
powoli nie spuszczając łapczywego wzroku z ud chłopaka kuszących spod spódniczki.
- Nie
wiem skąd to się tutaj znalazło, ale musiał mnie pan z kimś pomylić – szepnąłem
cicho i ukłoniłem się, oddalając od mężczyzny.
Praca
minęła mi na roznoszeniu zamówień i rozmowie z klientami, było całkiem w porządku,
pomijając fakt, że ten gość siedział i gapił się na mnie bez ustanku. W końcu moja
zmiana się skończyła. Przeszedłem na zaplecze i przebrałem w zwykłe czarne
rurki i bluzę w galaktyczne koty z kapturem. Zarzuciłem torbę na ramię i pożegnałem
się z pracownikami, wychodząc wyjściem od zaplecza, wolałem nie spotkać tego świra.
Stałem z papierosem na tyłach kawiarni czekając
aż chłopak wyjdzie z budynku. Mały kłamczuch, głupi jeszcze nie byłem, przecież
go poznałem. A zresztą, co mi tam.
W końcu wyszedł, ale chyba mnie nie zauważył.
Bez słowa zacząłem iść za nim. Nie żebym go śledził czy co, po prostu chciałem
najpierw wypalić zanim zacznę z nim rozmawiać, wiadomo, kultura i w ogóle...
Ziewnąłem lekko zmęczony i poczłapałem do
mieszkania, miałem do siebie tylko trzy minuty drogi, a powoli zaczynało się ściemniać.
Wstąpiłem jeszcze na hot-doga i tuż przed bramą klatki moje drugie ja znowu wyszło
na wierzch. Otrzepałem się jak pies i przejrzałem w szybie.
- Ja
pierdolę, w co ja jestem ubrany?! - wsunąłem się do mieszkania i szybko ubrałem
w jakiś seksowny zestawik, znowu wyruszając na polowanie.
Przechyliłem głowę słysząc co chłopak mówi i usiadłem
na barierce przed drzwiami za którymi zniknął. Może on na prawdę nie wiedział?..
- Cześć dzieciak - zamruczałem podnosząc nogę
i blokując mu przejście kiedy wreszcie wyszedł z mieszkania - polowałem na ciebie
cały dzień, ale jakoś nie mogłem cię znaleźć.
Podniosłem się i z pomrukiem przysunąłem do
niego patrząc mu w oczy z pożądaniem i ocierając się o niego. Skoro on grał, to
czemu ja nie mogę? Byłem pewny że on i chłopak który przed chwilą zniknął za
tymi drzwiami to jedna i ta sama osoba, więc powinien mnie pamiętać, prawda?
- Śledziłeś
mnie? - uniosłem brew, odsuwając do siebie natręta -To była tylko jedna noc, odpuść
sobie, nic do Ciebie nie mam...
Prychnąłem, odpalając papierosa i wyminąłem go
bez słowa. Pieprzony natręt, musiałem go szybko spławić, lepiej, żeby nie dowiedział
się o moim małym sekrecie, bo wszystko się wyda. Wsunąłem rękę do kieszeni i wypuściłem
dym z ust, myśląc jak najlepiej go spławić.
- Więc dzisiaj będzie druga noc - oznajmiłem
stanowczo łapiąc go za nadgarstek i odwracając w swoją stronę - nie obchodzą
mnie twoje prywatne sprawy, mam ochotę tylko ja seks z tobą, więc nie masz się czego
bać.
Uśmiechnąłem się łobuzersko i polizałem go po
szyi zostawiając na niej identyczny ślad jak wczoraj tylko po przeciwnej
stronie. Nie miałem zamiaru puścić go tak łatwo, za dobrze mi z nim było
wczoraj i miałem zamiar to powtórzyć za wszelką cenę.
- Dobra.
To będzie nasz ostatni numerek, potem dasz mi spokój. Masz przestać przychodzić
do kawiarni, nie zbliżać się do mnie, nie rozmawiać, a jeśli kiedykolwiek się
spotkamy, miniesz mnie jak zwykłego nieznajomego, jasne? - zawarczałem mu na
ucho, łapiąc go za włosy i ciągnąc w taki sposób, że nasze twarze były na tym
samym poziomie, mimo tego, że był sporo ode mnie wyższy.
Zmrużyłem oczy i pokiwałem głową z uśmiechem wciągając
go w brutalny pocałunek. Mój boże, jaką ja miałem na niego ochotę...
- To co, znowu do mnie? - Zamruczałem w końcu kładąc
dłoń na jego pośladku i ugniatając go z rozkoszą - i tym razem nie puszczę cię
tak szybko, na razie się nie skończy.
Uśmiechnąłem się łobuzersko i odsunąłem od
niego idąc w stronę auta i zastanawiając się czy pójdzie za mną. Miał być
przygodą na jedną noc a ja miałem ochotę zrobić sobie z niego prywatną dziwkę
na stałe, taki był dobry... Skoro miałem go już więcej nie przelecieć, to musiałem
się dzisiaj wyżyć za wszystkie czasy.
Z ciężkim
westchnieniem poszedłem za nim do auta i usiadłem na siedzeniu pasażera, obracając
głowę do okna i nie odzywając się całą drogę ani słowem. Olałem jego rękę, gdy podał
mi ja przy wysiadaniu i od razu skierowałem się do jego sypialni, wyskakując z ciuchów.
-
Miejmy to już za sobą - mruknąłem, popychając go na łóżko i siadając na jego
biodrach.
Wpiłem
się brutalnie w jego usta i wręcz zszarpałem z niego ciuchy pobudzając ręką
jego przyrodzenie.
Zaśmiałem się cicho i przewróciłem go na plecy
przypinając chude nadgarstki do ramy łóżka kajdankami.
- Nie spiesz się tak, chcę się tobą nacieszyć
- zamruczałem odsuwając się od jego ust i błądząc palcami po jego ciele - jesteś
taki słodziutki, chyba aż cię zjem.
W jakimś dziwnym odruchu zacząłem całować go
po szyi i ramionach, głaszcząc jego biodra i uda, powoli zsuwając usta w dół,
na jego pierś i brzuch, w końcu biorąc w usta jego małego penisa, robiąc z nim rzeczy
równie niezwykłe jak wczoraj on ze mną.
- Musisz
mnie odwieść do domu przed wschodem słońca, rozumiesz? - mruknąłem wściekły,
wyszarpując ręce i próbując uwolnić się z kajdanek.
Po
chwili już nie mogłem mu się sprzeciwić, był świetny w tym, co mi robił. Jęczałem
głośno, kręcąc bioderkami i podstawiając ciało pod jego dłonie. W końcu spuściłem
się z głośnym jękiem w jego usta, oddychając jak po szybkim biegu
- Odwiozę - zamruczałem z uśmiechem podnosząc
wzrok na jego twarz i uśmiechając się - dobrze ci? Wiem, że tak, widzę...
Zamruczałem cicho i podsunąłem się w górę
przysysając się do jego sutków i wsuwając palce w jego tyłeczek, zaczynając masować
jego prostatę i pobudzać wolną ręka jego penisa. Nawet nie myślałem o tym żeby
w niego wejść, same jego jęki sprawiały mi tyle przyjemności, że aż nie wierzyłem
w to, co się dzieje. Czy ja byłem jakiś nienormalny?.. Że większą przyjemność sprawiało
mi patrzenie na to drobne ciało wijące się pode mną niż seks z nim... Ale miałem
to głęboko gdzieś.
- Już
wystarczy, wejdź we mnie - zajęczałem, zaciskając jego palec w środku.
Dzisiaj
nie rozciągnąłem się przed wyjściem, więc nie było mu już tak łatwo. Zamknąłem
oczy, wyginając się w łuk i znowu doszedłem, tym razem brudząc jego tors.
- Pospiesz
się wreszcie - spojrzałem na niego napalonym wzrokiem.
Nic
nie mogłem zrobić, kompletnie nic, bo miałem związane dłonie, to było najgorsze.
Uśmiechnąłem się i przyssałem do jego szyi
rozciągając go starannie i rozkuwając jego ręce. Wiedziałem, że i tak mi nie ucieknie,
widać to po nim było. Miał na mnie taką samą ochotę jak ja na niego.
W końcu wsunąłem się w niego powoli przygryzając
płatek jego ucha i zaczynając je lizać, całując skórę wokół, wplatając palce w
jasne włosy i bawiąc się miękkimi kosmykami. Nigdy nie dotykałem tak
jedwabistych włosów.
- Jesteś genialny - szepnąłem cicho zaczynając
ruszać się w nim powoli, nie chcąc za szybko skończyć - i zobaczysz, że jeszcze
sam do mnie przyjdziesz prosząc żeby to powtórzyć, mogę się założyć.
Zamknąłem oczy znowu wpijając się w jego usta,
tym razem już nie tak brutalnie, raczej delikatnie, co zdarzyło mi się pierwszy
raz w życiu.
- Możesz
sobie pomarzyć - zajęczałem, szerzej rozkładając nogi i wpijając się w jego
usta.
Kręciłem
bioderkami w takt jego ruchów, zaciskając go w sobie i drapiąc jego umięśnione
plecy. To był drugi najlepszy raz w moim życiu, a ja musiałem go zostawić...
mówi się trudno, jakoś będę musiał to przeżyć, no bo przecież nie poddam się
tak łatwo.
- Mocniej,
wejdź głębiej - zajęczałem, przygryzając delikatnie jego szyje.
- Jesteś cudowny - szepnąłem cicho odchylając głowę
w tył i przytulając go do siebie mocno - nie pozwolę ci tak przede mną uciec, jesteś
za dobry. Nie obchodzi mnie, że coś jest z tobą nie tak, mogę trzymać się od ciebie
z daleka w dzień, ale w nocy ci nie odpuszczę, ty wampirku.
Uśmiechnąłem się i wsunąłem się w niego jeszcze
głębiej, obejmując w pasie i podnosząc się z nim do siadu, przez co nabił się
na mnie już do samego końca. Złapałem go za biodra i zacząłem nimi powoli
poruszać opierając czoło o jego czoło i dysząc ciężko, ledwo powstrzymując jęki
przyjemności. Czy ja na prawdę oszalałem?.. Chyba zwariowałem, że się tak
zachowywałem, ale do tej pory z nikim nie było mi tak dobrze. Musiałem coś
zrobić żeby go nie stracić tak nagle, po dwóch wspólnych nocach. Potrzebowałem więcej,
o wiele więcej.
- Nie
możesz... - szepnąłem cicho i krzyknąłem z rozkoszy, gdy wsunął się tak głęboko.
Byłem
już całkowicie otumaniony, uwielbiałem jego ciało, jego zapach, wargi, zęby, to
jak się we mnie poruszał. Zacisnąłem ręce na jego ramionach, ale zaraz potem
objąłem go mocno, przylegając do niego całym ciałem. Moje zgrabne pośladki
podnosiły się i opadały na jego penisa, chcąc, żeby było nam jak najlepiej.
- Już
nie mogę, ja zaraz... - wyjęczałem słodko, powstrzymując się z całej siły.
- Mogę - szepnąłem cicho przytulając go do siebie
mocno - mogę wszystko. I zrobię wszystko, rozumiesz? Nie pozwolę ci tak nagle
mi uciec, kiedy wreszcie cię znalazłem. Za długo czekałem na kogoś tak
cudownego jak ty.
Całowałem go po szyi i ramionach głaszcząc po wszystkim,
po czym się dało, pieszcząc jego cudowne ciało, chcąc sprawić mu jak najwięcej przyjemności.
- Nie powstrzymuj się już - szepnąłem słysząc
ten słodki jęk i wtuliłem go w siebie mocno samemu też czując, że zaraz dojdę -
jesteś cudowny, tak bardzo...
Złapałem go za policzki i wpiłem się łapczywie
w jego usta dalej poruszając pod nim biodrami. Boże, tak dobrze... Był taki
dziwny, uzależnił mnie po pierwszym razie i nic sobie z tego nie robił.
Doszedłem
już chyba po raz czwarty, wyginając plecy w luk i czując jak jego sperma
rozlewa się po moim wnętrzu. Opadłem ciężko na jego tors, podnosząc się po
chwili i zsunąłem z niego wolno.
- Możemy
się spotykać raz na jakiś czas, chodzę do tego samego baru... Zawsze po zmroku możesz
mnie tam spotkać - uśmiechnąłem się zaczepnie - Warunek znasz. Nie znasz mnie w
dzień i dodatkowo, przestań zostawiać ślady, to problematyczne...
Wstałem
z łóżka, okropnie zmęczony, może to był tylko raz, ale tak długi, że za jakąś godzinę
pewnie będzie jasno.
-
Umyję się i mnie odwieziesz...
- Pomogę ci, ledwo trzymasz się na nogach - zaśmiałem
się rozbawiony i objąłem go w pasie prowadząc do łazienki - Kumiko, zmień pościel!!!
Po chwili minęła nas zgrabna brunetka w stroju
pokojówki kłaniając się bez słowa i znikając w sypialni.
- Jest dopiero druga, masz trochę czasu do
wschodu słońca. Zaproponowałbym jeszcze jeden numerek, ale zaraz mi się przewrócisz.
Uśmiechnąłem się rozbawiony i wsadziłem go do
wanny samemu wchodząc pod prysznic i puszczając chłodną wodę, która przyjemnie chłodziła
moje rozpalone ciało. Korciło mnie żeby spytać chłopaka, co jest z nim nie tak,
tak z czystej ciekawości, ale pewnie zacząłby mnie jeszcze bardziej unikać a to
mi się nie podobało.
Rozłożyłem
się w tej chłodnej wodzie, zamykając oczy i ziewając przeciągle.
- Tak
w ogóle to jestem Maya, może nie wyglądam, ale mam 21 lat, pracuje i studiuje,
a w nocy się bawię. Nie wplątuję się w związki, szukam tylko dobrego seksu. Jeśli
oczekujesz czegoś więcej, odpuść od razu, bo ja Ci tego nie dam - uśmiechnąłem się
zadziornie, łapiąc płyn i myjąc całe swoje ciało.
- Przypuszczam - uśmiechnąłem się delikatnie patrząc
na ścianę przed sobą - ale spoko, ja też się nie angażuję, to nie w moim stylu.
Ale i tak będę cię nachodził dopóki mi się nie znudzisz.
Odwróciłem do niego twarz patrząc zadziornie
na jego plecy. W końcu westchnąłem i wyszedłem spod prysznica nawet się nie wycierając,
tylko naciągając na siebie jeansy i koszulę.
- Wychodzisz? - Uśmiechnąłem się do chłopaka
opierając ręce po obu stronach jego głowy - chodź, bo pojadę bez ciebie. Aha, i
co do twojego warunku... - Usiadłem na krawędzi wanny patrząc w sufit - kawiarnia,
w której pracujesz jest najlepsza w całym Tokio. Klienci firmy, w której
pracuje to obcokrajowcy, coś takiego to dla nich nowość i wielka atrakcja. Twój
tyłek ostatnio załatwił nam bardzo korzystny kontrakt, nie mogę zrezygnować tak
po prostu z przychodzenia tam. Ale mogę traktować cię jak zwykłego nieznajomego,
jeśli chcesz. Zero związku miedzy tym tobą a tamtym, tak? Nie znacie się, nie macie
z sobą nic wspólnego ani nic, zgadza się?
Spojrzałem na niego zaczynając nawijać sobie
na palec czarny kosmyk jego włosów. Był taki piękny, boże...
- Dokładnie,
nie mamy ze sobą praktycznie nic wspólnego - oprócz ciała... dodałem już w myślach.
Złapałem
ręcznik i zacząłem się wycierać, mrucząc cicho i uśmiechając się do niego
zadziornie.
- Podobają
Ci się moje włosy? - zapytałem po chwili, gdy tylko po wytarciu ręcznikiem ułożyły
się jak wcześniej.
- Wykurzają
mnie, te tutaj nie rosną dłuższe, nie ma znaczenia, co z nimi zrobię i tak ułożą
się w uszka, a reszta robi, co chce, paranoja jakaś. Nawet raz myślałem, żeby zgolić
się na łyso...
- Co ty gadasz, pasują do ciebie - uśmiechnąłem
się rozbawiony przeczesując wilgotne kosmyki palcami - a tak w ogóle to Michael
jestem.
Wyciągnąłem do niego rękę czekając aż ja uściśnie.
Nawet na moment nie spuszczałem zafascynowanego wzroku z jego twarzy, był taki piękny...
Chyba oszalałem na jego punkcie.
- I nie obcinaj ich, serio mówię. Są
zajebiste, charakterystyczne i w ogóle. Zostaw je tak jak są. Chodź, skoro
studiujesz to chyba musisz się wysypiać, co nie?
Nie wiem czemu pocałowałem go w czoło i wyszedłem
z łazienki czekając na chłopaka w przedpokoju i wypalając kolejnego papierosa.
-
Spoko, śpię na zajęciach - zaśmiałem się rozbawiony i ubrałem w swoje ciuchy.
Wyszedłem
z łazienki i zabrałem mu papierosa, odpalając go od jego. Zaciągnąłem się z uśmiechem
i zacząłem iść w stronę wyjścia, kręcąc zachęcająco bioderkami.
- Znajdziesz
mnie jutro w barze, o ile będziesz miał ochotę mnie zobaczyć i nikt Ci nie uprzedzi
- zaśmiałem się rozbawiony.
- Na pewno będę pierwszy - zamruczałem łapiąc
go za tyłek i lizać go po szyi - znajdę cię i zerznę jak szmatę.
Otworzyłem przed nim drzwi i podałem mu rękę
pomagając wsiąść do auta. Usiadłem za kierownica i niechętnie ruszyłem z
powrotem do miasta, zatrzymując się dopiero pod mieszkaniem chłopaka. Tam przesadziłem
go na swoje kolana i wpiłem się w jego usta głaszcząc go po plecach i pośladkach.
W końcu dałem mu lekkiego klapsa i uśmiechnąłem się łobuzersko.
- Lec wampirku - zamruczałem otwierając drzwi
- bo zaraz wstanie słońce i cię spali.
Spojrzałem
lekko przerażony na delikatna poświatę i powolny zarys słońca.
- Żegnaj
- szepnąłem, uciekając szybko do mieszkania.
Ledwo
padłem na łóżko w piżamie i już wzeszło słońce, z ciężkim uśmiechem wróciłem do
spania i dziś wyjątkowo nie poszedłem biegać. Dospałem sobie, zjadłem śniadanko
i poleciałem na zajęcia, które dziś wyjątkowo mi się dłużyły. W końcu dotarłem
do kawiarenki, byłem okropnie ospały, ale starałem się jak mogłem, żeby spełniać oczekiwania klientów.
Dużo interpunkcji, "na prawdę" pisze się razem :P
OdpowiedzUsuń